Rozliczenie PIT realizowane jest w ramach projektu PITax.pl dla OPP" przy współpracy z IWOP.
PRÓBA NARCIARSKIEGO TRAWERSU CAŁYCH TATR
Ten sezon miał być sezonem trawersu Tatr, ale zima nie była łaskawa i śniegu nam poskąpiła.
Po ubiegłorocznym przejściu w 13 godzin Tatr Wysokich z Maćkiem Borowskim doszedłem do wniosku, że istnieje szansa trawersu całych Tatr non-stop poniżej doby. Znalezienie partnera na taką akcję okazało się rzeczą niełatwą. Ostatecznie wyruszyliśmy w trójkę: Maciek Borowski, Bartek Golec i Adam Gomola.
Naszą przygodę rozpoczęliśmy ok. 23-ciej; 04.04.2014r. w Ździarze. Wyruszyliśmy w kierunku Szerokiej Przełęczy. Brak śniegu i walka z kosówką sprawiły, że w Brncalowej Chacie byliśmy dopiero po 4 godzinach (planowaliśmy po dwóch). Już wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że przy takich warunkach nie mamy szans na przejście całego trawersu. W schronisku odpoczęliśmy ok. 30 minut i ruszyliśmy na nartach w kierunku Baraniej Przełęczy. Zjazd z Przełęczy do Doliny 5 Stawów Spiskich był ekstremalny. Zalodzone, rozjeżdżone przez narciarzy zbocze i do tego ciemności sprawiły, że podczas zjazdu byliśmy tak samo zmęczeni jak podczas podejścia. Kiedy wchodziliśmy na Czerwoną Ławkę zaczynało świtać. Na odpoczynek do Zbójnickiej Chaty zjeżdżaliśmy już bez czołówek. Dopadł nas pierwszy poważny kryzys. Nieprzespana noc, duże zmęczenie, trudne warunki śniegowe sprawiły, że byliśmy gotowi wycofać się do Smokowca. Po krótkiej drzemce zdecydowaliśmy jednak, że idziemy dalej, przynajmniej do Popradzkiego Stawu. W miarę sprawnie pokonaliśmy Rohatkę i Żelazne Wrota. Około godziny 11-stej byliśmy w schronisku przy Popradzkim Stawie. Mały obiadek, odpoczynek i ruszamy dalej w kierunku Zakopanego. Śnieg zdążył się przetworzyć w rozmiękłą kaszę utrudniającą podejścia jak i zjazdy. Po przejściu Koprowej Przełęczy zjechaliśmy do Ciemnych Smreczyn, by następnie podejść na Przełęcz Zawory. Walka z potokami i kosówką sprawiła, że ten teoretycznie najłatwiejszy odcinek był niezłym wyzwaniem. Z Zaworów planowaliśmy zjazd do Doliny Wierch Cichej, a następnie trawers do Doliny Walentkowej i na Świnicką Przełęcz. Podczas zjazdu okazało się jednak, że na trawersie do Walentkowej nie ma śniegu i nie mamy szans przebić? się przez kosówkę. Musieliśmy założyć foki i wrócić z powrotem na Gładką Przełęcz. Zjechaliśmy w dół i zamiast na Zawrat skierowaliśmy się w Dolinę Roztoki. Na nogach zeszliśmy do Palenicy Białczańskiej około godziny 19.40, po pokonaniu prawie 5000m różnicy wzniesień i ponad 20 godzinach walki z sobą i przyrodą.
Adam Gomola